KĄCIK TWÓRCZOŚCI WŁASNEJ

Mój dom

Zwykli ludzie, a jednak niezwykli

małe domy, ale jakże wielkie

kręte ścieżki, które gdzieś prowadzą

to wszystko,  to moja mała Ojczyzna.

Tak niewiele trzeba, by usłyszeć ciszę

odkryć jeszcze to, co nie zostało odkryte

wśród historii śladów znaleźć drogę prostą

i poczuć, że dotykasz nieba,

a przecież to tylko moja mała Ojczyzna

tu jest mój dom

gdzie zawsze ktoś na mnie czeka

i nie muszę iść, aż na koniec świata…

Marta Pawlak

 

Opowiadanie o niepełnosprawnych

Ewa siedziała w swoim pokoju na wózku. Jej łzy kapały na dywan.

Jakże oni są okrutni i nieczuli!- pomyślała. Wzbierała w niej złość, chciało jej się krzyczeć ze wszystkich sił. Podli! Podli! Jak oni mogli mi to zrobić!- myślała. Szumiało jej w uszach. Nawet nie usłyszała dzwonka przy drzwiach. Dopiero głos mamy przywrócił ją do rzeczywistości.

- Ewa masz gościa- zawołała mama.

Dziewczynka otworzyła drzwi i wychyliła się ze swojego pokoju. Jej duże, niebieski oczy patrzyły prosto na mnie. Widziałam, że płakała. Gestem wyciągniętej dłoni zaprosiła mnie do środka.

- Cześć Ewa. Wiem, że może nie chcesz teraz nikogo widzieć, ale nie możesz być sama. Jeżeli sobie życzysz pomilczymy razem- zaproponowałam.

Ewa była jakby nieobecna. Jej myśli błądziły gdzieś daleko, daleko stąd. Widziała siebie biegającą po łące na zdrowych nogach. Łapała motyle, chciała dosięgnąć promieni słońca, unieść się wysoko jak ptak. Chciała żyć, po prostu żyć normalnie jak jej rówieśnicy. Nagle otworzyła szeroko oczy, jakby przypomniała sobie o mojej obecności.

- Czego chcesz ? Przyszłaś, żeby mi dołożyć?- zapytała z wyrzutem.

- No ulżyj sobie, śmiej się z mojego kalectwa jak cała klasa! – podnosiła coraz mocniej ton swojego głosu.

Złapałam ją za ręce i mocno przytuliłam do siebie. Najpierw się trochę opierała, ale poczułam, że jej dłonie delikatnie mnie obejmują. Zrozumiałam, że Ewa bardzo mnie potrzebuje, choć nie potrafi się jeszcze do tego przyznać. Trwałyśmy w uścisku dłuższą chwilę. Czułam, że z każdą sekundą z Ewy ulatuje złość, gniew i żal. Kiedy popatrzyłyśmy na siebie, dostrzegłam coś niesamowitego. Ewa nieśmiało uśmiechała się do mnie.

- Dobrze, że jesteś- wyszeptała dziewczynka.

- Myślałam, że zwątpiłaś we mnie i moją szczerą przyjaźń- powiedziałam. Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że mnie tak łatwo się nie pozbędziesz. Nie obchodzi mnie to, że siedzisz na wózku. Dla mnie jesteś kimś ważnym i wartościowym.

Ewie jakby kamień spadł z serca. Dlaczego taka jesteś?- zapytała mnie wprost. Po co to robisz? Ja nie potrzebuję litości!

Na to pytanie była tylko jedna odpowiedź. Nie umiałam postępować tak, jak koledzy i koleżanki z naszej klasy. Nie potrafiłam wyśmiewać się z ludzi niepełnosprawnych. Chciałam to wykrzyczeć całemu światu. Każdy człowiek zasługuje na to, by być kimś. Ale to jeszcze nie dotarło do uczniów z mojej klasy.

- Chodź ze mną, musimy zrobić jedna rzecz!- zaproponowałam Ewie z przejęciem. Chwyciłam za wózek i w mgnieniu oka byłyśmy już na ulicy. Myślę, że mały spacer dobrze ci zrobi- uśmiechnęłam się do Ewy. Dziewczyna nie zdążyła zaprotestować. Nim się spostrzegła, byłyśmy już pod szkołą. Z podniesiona głową weszłam razem z Ewą do naszej klasy. Wszyscy mieli jeszcze dodatkowe zajęcia, więc nikogo nie brakowało.

- To jest Ewa, wasza koleżanka- powiedziałam mocnym, stanowczym głosem. Niech tylko ktoś z was spróbuje ją źle potraktować, to nie ręczę za siebie- wykrzyczałam. Ona potrzebuje przyjaciół, nie wrogów. Świetnie gra na gitarze i pięknie śpiewa- odkryjcie ją na nowo!

Niewiadomo skąd w klasie znalazła się gitara. Ewa wzięła ją do ręki. Zrozumiała, że to dla niej wielka szansa. Szansa na pokazanie, kim tak naprawdę jest. Nieśmiało zabrzmiały pierwsze akordy. I popłynęła piękna piosenka. Wszystkim z wrażenia odebrało mowę. Kiedy skończyła, usłyszała burzę oklasków. I już wiedziała, że od nowa zapisała się do VI a, że zyskała grono nowych przyjaciół.

Teraz to ja płakałam ze szczęścia, że mi się udało rozkruszyć lód w sercach uczniów VI klasy.

- Dziękuję- usłyszałam szept Ewy.

- Podziękuj mojej rodzinie- odpowiedziałam. To oni nauczyli mnie, że każdy człowiek spotkany na drodze życia, to wielki skarb, o który trzeba dbać jak o drogocenną perłę.

Ewa zamyśliła się na chwilę. Poczuła, że ma przed sobą kogoś wyjątkowego.

- Jesteś niesamowita- powiedziała z ogromną radością.

Wiedziałam, że nasza przyjaźń dopiero rozkwita.

 

Magdalena Pawlak

 

Kalosze, które przyniosły szczęście

Małe kropelki deszczu delikatnie spadały z nieba kap, kap, kap. Na szybach układały się wymyślne wzory, by zaraz zniknąć bezpowrotnie.

  • Jak tu wyjść z domu w taką pogodę? – pomyślała mała dziewczynka.

Jednak nie mogła spóźnić się do szkoły. W ostatniej chwili przypomniała sobie o czymś.

  • No, nareszcie są! – wykrzyknęła z radością. Nałożyła na nogi zakurzone,

zapomniane już dawno kalosze.

- Mam nadzieję, że będziecie dobrze mnie chronić przed deszczem – pomyślała dziewczynka – i przyniesiecie mi dzisiaj szczęście.

- Kalosze szczęścia, kalosze szczęścia – szeptała wychodząc z domu.

Nie zdążyła postawić kilku kroków, gdy spostrzegła, że znowu jest w swoim pokoju. Usiadła na łóżku i usłyszała jak kalosze, które dalej miała na sobie przemówiły do niej

W twoim domu z popielnika iskiereczka mruga

już czas baśni nadchodzi pora też na sen,

a więc otul się kołderką, bo baśń będzie długa

a opowie ci ją dzisiaj sam pan Andersen.

 

- To niemożliwe! Czy ja śnię? Spotkam się z panem Andersenem? – wykrzyknęła.

- Ależ tak, oczywiście – jesteśmy przecież kaloszami szczęścia, które spełniają czasami marzenia małych dziewczynek. – odpowiedziały kalosze.

Co się działo dalej, aż trudno uwierzyć. A czy wy wierzycie?

Gdy pojawił się baśniopisarz pojawiły się i rymy. Wyskakując z ust baśniopisarza fruwały po domu jak obłoki. Wreszcie wyfrunęły przez okno i haftowały na niebie nową baśń jak wielobarwną tęczę.

 

Pan ten chwycił ją za rękę jak w dobrej zabawie,

nie wiedziała czy chce w berka, czy poskakać w klasy.

On zaproponował spacer po mieście, po Piławie,

by poczuć ducha historii i odległe czasy.

 

Razem chodzili wśród wielu domów oraz uliczek,

wiatr im pomagał swoim podmuchem dotrzeć gdzie trzeba

i wnet odkryli piękne zamczysko, miejsce tajemnicze,

którego wieża rosła w górę, aby dotknąć nieba.

 

Hans Christian Andersen przystanął zadziwiony

urokiem zamczyska- zabytku tak ważnego.

Przez Białą Damę został poproszony,

by wejść do zameczku, miejsca tak tajemniczego.

 

 

W pierwszej komnacie Calineczka mała

podała maleńką rączkę na powitanie.

Swe piękno, wrażliwość im tam pokazała

i zaprosiła na smaczne śniadanie.

 

Zaś Mała Syrenka w innych komnatach

do skarbów ukrytych dostępu strzegła.

Pomagał jej cesarz w całkiem nowych szatach

i księżniczka, co po ziarenko grochu biegła.

 

A na poddaszu muzyka grała

i słychać ją było aż po piwnice.

Tam Królowa Śniegu o balach opowiadała,

A Kaj i Gerda zdradzali zamczyska tajemnice.

 

Nagle poczuła, jak ją do tańca porywa

sam pan Andersen w piękny frak odziany,

lecz już kto inny jej dłoń zdobywa

to piękny łabędź Brzydkim Kaczątkiem zwany.

 

Jakże wspaniale im tam razem było,

bo nie często razem spotkać można baśnie.

A wszystko, co się na zamczysku zdarzyło,

to sprawił baśniopisarz, pan Andersen właśnie.

 

Bo w przyjaźni, dobroci, miłości jest siła,

a napotkane baśnie o tym jej mówiły-

nie pozwól, by to wszystko zapomniane było,

by dzieciom i dorosłym nie brakło tej siły.

 

Nagle w jednej chwili wszystko znikło jak bańka mydlana. Dziewczynka zbudziła się jakby z głębokiego snu. Dalej siedziała w swoim pokoju przecierając oczy, jedynie kalosze na jej nogach przypominały, że gdzieś wychodziła. Dziewczynka uśmiechnęła się do siebie i wyjrzała przez okno. Spojrzała na niebo i przepełniona radością, miłością i szczęściem zawołała:

 

Panie Andersenie dziękuję ci szczerze,

będę to zamczysko chętnie odwiedzała.

Opowiadaj dalej swe baśnie, ja w nie mocno wierzę,

choć iskierka z popielnika już mrugać przestała.

 
Więcej artykułów…
Wyszukiwanie
Ulti Clocks content
STRONA GIMNAZJUM

Znalezione obrazy dla zapytania gimnazjum w piławie górnej

PREZENTACJA SZKOŁY!!!

Szkoła dbająca o ....

BIP

Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 205 gości 
LICZNIK ODWIEDZIN
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj47
mod_vvisit_counterWczoraj845
mod_vvisit_counterTen tydzień47
mod_vvisit_counterTen miesiąc28606
mod_vvisit_counterWszystkie986347